Interpelacja w sprawie decyzji Prokuratury Olsztyn-Północ i Olsztyn-Południe dotyczącej działalności Spółdzielni Mieszkaniowej ˝Dostępny Dom˝ w Olsztynie
Pięćdziesiąt dwie rodziny zaufały spółdzielni ˝Dostępny Dom˝ i wpłaciły w sumie 1,7 mln zł zaliczek na mieszkania. Nigdy się do nich nie wprowadzą, a pieniędzy też nie mogą odzyskać.
Wkłady mieszkaniowe wpłacono w 2000 r., w 2001 niedoszli lokatorzy mieli otrzymać mieszkania. Jedna z mieszkanek Olsztyna wpłaciła do spółdzielni ponad 100 tys. zł.
W kwietniu 2001 r. szefowie spółdzielni poinformowali o kłopotach finansowych i poprosili, by ratować sytuację kolejnymi wpłatami na konto wykonawcy robót budowlanych w wysokości 2500 zł od każdej rodziny. W związku z dalszymi kłopotami spółdzielnia zmieniła postanowienia umowy, żądając uzupełnienia wpłaconych wkładów na mieszkania lokatorskie dodatkowymi kwotami umożliwiającymi kupno lokali na własność. Oznaczało to, że metr ma kosztować ponad 2 tys. zł (pierwotnie spółdzielnia mówiła, że cena metra lokatorskiego M wyniesie 1,3 tys. zł). Część lokatorów nie miała już pieniędzy na dopłatę i poprosiła ˝Dostępny Dom˝ o zwrot wpłaconego już wkładu mieszkaniowego.
Mimo próśb i pism spółdzielnia nie oddała pieniędzy. Sąd cywilny zasądził zwrot wpłaconych pieniędzy i odsetek, jednak komornik umorzył postępowanie egzekucyjne.
O działaniach spółdzielni została też zawiadomiona Prokuratura Rejonowa i Okręgowa w Olsztynie, ale odmówiły zajęcia się sprawą, bo nie dopatrzyły się przestępstwa. Zażalenie na postanowienia prokuratury oddalił też sąd.
Piotr Marek, szef Prokuratury Olsztyn-Południe, która nie podjęła śledztwa, twierdził: Nie ma przestępstwa, bo nikt nikogo nie chciał oszukać. Spółdzielnia przeinwestowała, wiadomo, że metra mieszkania za 1,3 tys. zł się nie wybuduje, dlatego poprosiła członków o dopłatę. Nie było w tym nic nieuczciwego, nikt nie ukradł tych pieniędzy.
Mieszkania, które miały być przeznaczone na lokatorskie dla osób, które wpłaciły wkład mieszkaniowy, a nie dopłaciły takich kwot, by wykupić je na własność, spółdzielnia sprzedała na rynku wtórnym. Nowi nabywcy zapłacili tylko 1,8 tys. zł za metr, podczas gdy od poszkodowanych żądano ponad 2 tys. zł za metr.
52 osoby zostały poszkodowane przez ˝Dostępny Dom˝. Ich historie do pewnego momentu są identyczne - spółdzielnia domagała się od nich kolejnych pieniędzy; gdy zrezygnowali z mieszkań, nie mogli odzyskać tego, co już wpłacili.
W sumie ˝Dostępny Dom˝ jest winny niedoszłym lokatorom ponad 1,7 mln zł plus odsetki. Choć ludzie walczą o zwrot pieniędzy od dwóch lat, nikt nie odzyskał ani grosza.
Spółdzielnia ˝Dostępny Dom˝ powstała jesienią 1999 r. W ciągu dwóch lat zapisało się do niej 178 osób, które wpłaciły w sumie ponad 4,3 mln zł wkładów mieszkaniowych. Za te pieniądze miały stanąć trzy bloki przy ul. Bartaskiej. Budową miał kierować zarząd, na czele którego stał Tadeusz D., wcześniej prezes spółdzielni ˝Sami Swoi˝, która w Olsztynie miała wybudować mieszkania dla 181 rodzin - większość z nich nie powstała i ludzie do dziś nie odzyskali wpłaconych tam pieniędzy.
Kierując spółdzielnią ˝Sami Swoi˝ w latach 1992-1999, Tadeusz D. wypłacał sobie i zatrudnionym tam krewniakom i znajomym wysokie nagrody i premie, zamontował wideodomofon w swojej klatce schodowej. Rządzono tam z pogwałceniem nie tylko zasad przyzwoitości, ale też wszelkich reguł prawnych - mówiła w październiku 2003 r. sędzia Dorota Lutostańska, ogłaszając wyrok na Tadeusza D i ludzi, którzy z nim rządzili spółdzielnią. W listopadzie 2003 r. Sąd Rejonowy w Olsztynie skazał go za to na 4,5 roku więzienia. Teraz prezes jest w więzieniu. Toczył się przeciw niemu drugi proces, w którym odpowiada za to, że spółdzielnia nie płaciła podatków.
Od października 2002 r. prezesem spółdzielni była Ewa S. Nim odeszła ze stanowiska, zawiadomiła Prokuraturę Olsztyn-Północ o tym, że zarząd, któremu przewodził Tadeusz D., ˝wyrządził szkodę majątkową członkom spółdzielni˝. Prokuratura wydała postanowienie o umorzeniu śledztwa. W marcu 2004 r. prokurator stwierdził: ˝brak znamion czynu zabronionego˝. Decyzję prokuratury podtrzymał sąd.
Według obecnego prezesa ˝Dostępnego Domu˝ (urzęduje od stycznia 2004 r.) na początku działalności tej spółdzielni Zarząd rozrzutnie gospodarował pieniędzmi. W ˝Dostępnym Domu˝ był przerost zatrudnienia i wysokie zarobki, pracownik działu kadr zarabiała ponad dwa tysiące złotych. Urządzono bogatą siedzibę, wypłacano sobie premie i nagrody. Koncepcja planu zagospodarowania przestrzennego czterech bloków i wykonanie dokumentacji zlecono członkowi rady nadzorczej, któremu zapłacono przeszło 600 tys. zł. Spółdzielnia ma także długi wobec urzędu skarbowego (˝Gazeta Wyborcza˝).
Dlaczego w takim razie Prokuratura Olsztyn-Południe i Prokuratura Olsztyn-Północ nie podjęły śledztwa w sprawie ˝Dostępnego Domu˝?
Dlaczego organa prawa lekkomyślnego i rozrzutnego ˝gospodarowania˝ pieniędzmi członków spółdzielni nie nazywają kradzieżą, tylko przeinwestowaniem?
Dlaczego w niefrasobliwym i niezgodnym z zasadami współżycia społecznego działaniu zarządu spółdzielni, pozbawiającym ludzi środków do życia i nadziei na własne mieszkanie, wywołującym skutki niemożliwe do zaakceptowania z punktu widzenia wymagań praworządności prokuratora nie widzi znamion czynu zabronionego?
Panie Ministrze! Czy i jakie działania zamierza Pan podjąć wobec prokuratorów, którzy takie decyzje podjęli? Decyzje, które dzisiaj - dopiero po nagłośnieniu medialnym sprawy - weryfikują inni prokuratorzy.
Z poważaniem
Poseł Lidia Staroń
Warszawa, dnia 8 marca 2006 r.
- Odpowiedź na interpelację w sprawie powołania dwuinstancyjnego sądownictwa administracyjnego
- Odpowiedź na interpelację w sprawie wielkości transferów finansowych z Polski za granicę w konsekwencji niektórych zagranicznych inwestycji bezpośrednich i usług zagranicznych w Polsce po 1988 r.
- Odpowiedź na interpelację w sprawie wpływu ministra skarbu państwa na politykę personalną w radach nadzorczych i zarządach, na przykładzie nadzwyczajnego walnego zgromadzenia PKN ˝Orlen˝ SA
- Interpelacja w sprawie uznania przez Rzeczpospolitą Polską nazwy Macedonia - ponowna
- Odpowiedź na interpelację w sprawie wzajemnej uznawalności stopni naukowych między Polską i Słowacją